Rise of the Runelords

Sesja #29 - Bohaterska Eksterminacja

Postacie Graczy:
- — ?? —
- Euth’Anasia
- Lauxema
- Pan Ô Ramix
- Varrel

Iknomil oraz Shalelu zostali porwani przez bandę jaszczuroludzi o nieznanych pobudkach! Cała dostępna drużyna rusza na ratunek i zagłębia się w głąb wilgotnych i głębokich bagien! Po żmudnym tropieniu porywaczy w kałużach zwykłych i pop**dolonych dzielna, bohaterska ekipa staje naprzeciwko całej wioski jauszczuroludzi, którzy chyba nie mają zamiaru negocjować warunków uwolnienia jeńców. Widząc dowódcę Varrel wpada na mroczny plan:

“Nie zabijajcie go. Chcę go przesłuchać.”

Walka jest szybka lecz brutalna. Potężny miecz barbarzyńcy przyozdabia okolicę w różnorakie elementy gadziej anatomii. Lauxema wali po mordach. Euth’Anasia strzela. Varrel się skrada. Alchemik miota bombami na lewo i prawo. Jeremiasz zachodzi od tyłu. Wreszcie na polu bitwy pozostaje tylko szaman jaszczuroludzi schwytany przez Lauxemę. Próbuje się jeszcze wyrywać ale jest bez szans. Zadowolony Varrel podchodzi do niego z uśmiechem na ustach i wbija mu sztylet we flaki aż po jelec.
“Ach wybaczcie, powiedziałem “przesłuchać”? Miałem na myśli zamordować oczywiście…"

Wioska jaszczuroludzi świeci pustkami. No może poza kilkomo świeżo osieroconymi jaszczurodzieciami, które prawdopodobnie za jakieś 5 – 10 lat będą mścić się na bohaterach za ich bohaterskie czyny. Jedyną rzeczą mogącą być potencjalnym tropem za porwanymi okazuje się drabina prowadząca do podziemi. Jaszczuroludy widocznie też wiedzą, że nie ma szanującej się wioski bez pożądnych podziemi!
Po szybkim zejściu na dół (Euth’Anasia uznała, że zostanie na czatach dla bezpieczeństwa), bohaterowie znajdują porwanych w pomieszczeniu szczelnie wypełnionym złomem, strawionymi ciałami oraz mięsożernymi, sześcianowatymi galaretkami. Galaretowate bestie nie posiadały żadnej widocznej anatomii, słabych punktów, niemożliwym było je zaskoczyć, oflankować czy też przestraszyć. Nie ma się co dziwić, w końcu były tylko galaretkami. Żarłocznymi, myślącymi, żrącymi jak kwas, ale jednak galaretkami. Po pierwszych niepewnościach i strachu na jaw wyszło, że galaretki pomimo szeregu tych niezwykłych cech reagują na dwuręczne miecze i rozpędzone pięści w bardzo pospolity sposób. Kiedy walka dobiekła końca Iknomil oraz Shalelu zostają uratowani, zaś drużyna wzbogaca się o kolejną partię magicznych artefaktów. Jednakże, czeka na nich długi mroczny korytarz… Co znajdą, jeśli zdecydują się nim podążyć? Dlaczego Iknomil oraz Shalelu nie budzą się ze snu? I czy Jeremiasz skończył już zachodzić od tyłu jaszczuroludzi? O tym w następnym odcinku.

Comments

Gacorr

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.