Rise of the Runelords

Sesja #33 - Lądowa ośmiornica

Sesja 33

Postacie graczy:
- Pan Ô Ramix
- — ?? —
- Callandor
- Euth’Anasia
- “Rain” Tamarie

- Śledziłam ich od dłuższego czasu – powiedziała do swojego przyjaciela białowłosa elfka – Wszystko by się ułożyło tak, jakbym chciała, gdyby nie to, że weszli do ludzkiego domu z dziurawym dachem. Nie lubię obcych w naszym lesie… Gdy wyjdą, powinniśmy im wyjść na spotkanie i przegonić stąd. Prawda, Elvinie?

*

- A niech cię szlag! – ryknął na więźnia hersz bandytów – Tam musi być jeszcze coś interesującego! Na pewno nie zabrali wszystkiego. Ale jeśli nie jest tak, jak mówisz, to wypruję ci flaki – uderzył go pięścią w twarz.
Człowiek upadł. Ten wstał i chwiejąc się na nogach otrzepał ubiór z kurzu.
- Ale jest tak, jak mówię! Wszystko zabrali z tego domu. Nie wiadomo, co się tam jeszcze może czaić, ale jeśli jest tam pusto, to sądzę, że możecie tam przenieść swoją bazę. To jak? Wypuścisz mnie?
- Nie. Idziesz z nami.

*

- A ja wam mówię, drogie panie i szanowni panowie – ciągnął swoją bajkę bard – W piwnicy tego domu, w puszczy nie znanej nikomu, walka się stoczyła, w której Bohaterowie Sandpoint wzięli udział. Wielki potwór z mackami zaatakował ich, ale nie wiedział on, że tym samym podpisał swój wyrok śmierci. Z boską pomocą odcinali poszczególne macki, aż wreszcie poeta-barbarzyńca wyskoczył i przeciął kreaturę na pół. W ten sposób powstał też pomysł, aby stworzyć gilotynę.
Wszyscy w karczmie śmiali się do rozpuku. Wszyscy, z wyjątkiem pewnego człowieka z dwoma mieczami przy pasie, łukiem na plecach i spiczastymi uszami. Zaraz… Uszy! To nie człowiek, a półelf! Wstał. Stanął w cieniu przy drzwiach. Dobył łuku, napiął cięciwę i postrzelił barda w głowę zabijając go. Pijani słuchacze odwrócili się za późno. Nikogo już nie ujrzeli.

*

Varrel, gdy się ukrył przed ewentualnym pościgiem w bezpiecznym miejscu, zaczął rozmyślać:
- Oni wszyscy byli pijani. Nawet mnie nie zauważyli. Nienawidzę bardów, trefnisiów, żonglerów, a kolor niebieski sprawia, że boli mnie głowa… Nienawidzę ich wszystkich, bo zazwyczaj mówią głupoty. A co do barwy niebieskiej… Sam nie wiem. Pora wynieść się z tej dziury. Taka robota nie jest warta funta kłaków. Muszę się zając poszukiwaniem mojej siostry.

Comments

Deiv

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.