Rise of the Runelords

Sesja #34 - Stodoły i pająki

Sesja 34

Postacie graczy:
- Pan Ô Ramix
- — ?? —
- Tezencjusz
- Callandor
- Euth’Anasia
- Quirai

W pewnej osadzie, gdy zapadł zmrok, obok pieńka, na którym teraz siedział starszy człowiek, rozpalono ognisko. Młodzież i dzieci z tejże wioski otoczyli go półkolem. Pewien pół-elf w kapturze, dwoma mieczami przy pasie oraz łukiem na plecach, słuchał z daleka będąc w cieniu, natomiast jakiś krasnolud dokładał drwa do ognia. Nim staruszek coś powiedział, minęły zgoła dwa kwadranse. Wtem się odezwał.

- Drogie dzieci! – rzekł sędziwym głosem – Szanowni goście! – skinął głową na postać chowającą się w cieniu – Witajcie! Przejeżdżam tędy dwa razy w roku i zawsze są osoby zainteresowane słuchaniem moich opowieści. O czym chcecie, abym wam dziś opowiedział?

- O pięknej królewnie! – krzyknęła pewna dziewczynka.

- O wielkich rycerzach! – wrzasnął jakiś chłopiec!

I w ten sposób wyglądała dobra minuta, kiedy to odezwał się półelf, który w tym momencie skończył się bawić sztyletem i schował go gdzieś za plecami.

- Opowiedz nam dziś o Bohaterach Sandpoint – powiedział spokojnym, acz poważnym głosem.

- Aaa… Bohaterowie Sandpoint… Wiele w życiu widziałem, ale to, czego oni dokonują, trudno opisać słowami – zachmurzył się starzec – Wszak Ty, o mości półelfie, należałeś to tejże grupy.

- To nieistotne – odpowiedział tonem twardym jak stal – Nieistotne dla ciebie jest także to, jak się nazywam.

- Oczywiście, oczywiście… Przypominam sobie pewną historię. Miała miejsce całkiem niedawno. Opowiadał mi o niej pewien rycerz z Zakonu Miecza. Posłuchajcie!

*

Bohaterscy Bohaterowie, o których tak wiele słyszeliśmy, przebywali wtedy w piwnicy pewnego domu z dziurawym dachem. Zabierali ekwipunek, który znaleźli w skrzyni i wyszli na powierzchnie. Udali się do stodoły.
“Nareszcie na świeżym powietrzu!” – ktoś musiał w ten sposób pomyśleć. Poza orłem zataczającym koła nad głowami BB nic się nie zmieniło. No… Prawie nic. Callandor, który szedł przodem, dostał strzałą w stopę. Drużyna spojrzała w stronę, z której nadleciał pocisk i ujrzeli oni elfkę o srebrno-białych włosach skrywanych pod kapturem i rubinowo czerwonych oczach. Widząc zagrożenie barbarzyńca oraz magus rzucili się na “zagrożenie”, widząc, co się dzieje, białowłosa zaczęła uciekać przez las. Euth’anasia strzeliła do niej z łuku z widocznym skutkiem. Jej strzała przebiła udo uniemożliwiając uciekającej ucieczkę. Efekt – pościg trwał tylko kilka sekund.
Barbarzyńca dopadł elfkę, uniósł za płaszcz i zaczął nią szarpać, ale jakimś zdolnym sposobem się uwolniła, po czym upadła na ziemię. Okazało się, iż: nie ma źrenic i nie zna języka wspólnego, jednak BB przyjęli jej pomoc z lekkim ociąganiem. Przedstawiła się jako Quirai.
Gdy weszli do stodoły, zostali zaatakowani przez 4 istoty, których nie potrafię wam opisać, ale Bohaterowie Sandpoint wyszli z walki cało, lecz niekoniecznie bez szwanku. Przy jednym z trupów znaleźli kilka interesujących rzeczy.
Stodoła była podzielona na dwie części oddzielone wielkimi wrotami na środku oraz drzwiami po obu stronach. Euth’anasia dokonała zwiadu w drugim pomieszczeniu i zoczyła wielką ilość pajęczyn i dwie klatki. W jednej leżał nieprzytomny Iknomil, a w drugiej trzy, przypominające ludzkie, ciała.
Wtedy całą drużyną postanowili tam wejść i, jak się okazało, “pokój” był siedliskiem wielkiego jadowitego pająka. Wkroczenie do jego “domu” nie spodobało mu się za bardzo, więc zaatakował. Po długim kombinowaniu, mianowicie po wchodzeniu i wychodzeniu z jego domu, BB wreszcie postanowili zaatakować od frontu. Euth’ zabiła przerośniętego insekta wbijając mu dwie strzały w dwa z wielu oczu oraz w… podgardle? Nieważne. W każdym układzie – taka bestia już nam nie zagraża!
Zabrano nieprzytomnych, czyli Iknomila i trzech ludzi, i położono ich w tej normalnej części stodoły. Jeden z nieznajomych miał na swojej kostce siedmioramienną gwiazdę, co odkryła Quirai. Bez słowa pokazała tatuaż, co doprowadziło, po przebudzeniu posiadacza, do niezbyt przyjemnej konwersacji między barbarzyńcą, a tymże człowiekiem.
Po nocy spędzonej w stodole wreszcie ruszyli do Fortu Czarnych Strzał.
__
*

- Więcej drodzy słuchacze opowiem wam, gdy przybędę na następny rok do tego miejsca – rzekł starszy człowiek.

Dzieci oraz młodzież rozeszły się do domów. Kiedy starszy człowiek już miał wejść do swojej kwatery, półelf chwycił go za ramię nakazując mu pozostanie w miejscu. Wcisnął mu w rękę mieszek złota i powiedział:

- Dziękuję Ci za opowiedzenie tej historii. Nazywam się Varrel i tak, należałem do tej drużyny, ale teraz to przeszłość. Teraz odejdę. Żegnaj.

Nałożył na głowę kaptur i ruszył w stoją stronę.

Comments

Deiv

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.