Pan Ô Ramix

Krasnolud z bombkami

Description:

Krasnolud jaki jest, każdy widzi – chciałoby się rzec. Jeśli widziałeś jednego przedstawiciela tej rasy, to tak jakbyś spotkał ich wszystkich. Niski brodacz o posturze wśród ludzi określanej jako „przy kości”. Ot wypisz wymaluj Pan Ô Ramix. Że co? Że mało? Że taki opis jest o kant pośladków potłuc? Cóż za wymagające towarzystwo mi się trafiło. No dobra… cechy szczególne (czyli broda tudzież reszta owłosienia): kolor brązowy, krótka. Tak nasz krasnolud nie miał sporo czasu na jej zapuszczanie, lub mówiąc wprost jest młody, a nawet bardzo młody jak na standardy swej rasy. Ot gołowąs, tylko taki z wąsem – jak na krasnoluda przystało. No i są jeszcze te przeklęte buteleczki… jak to nic jeszcze o tym nie wspomniałem? Ha, a od tego trzeba było zacząć. Pan Ô Ramix zawsze bowiem jest obwieszony wszelakiego rodzaju butelkami, menzurkami i innym ceramicznym lub szklanym dziadostwem. Można by nawet pomyśleć że to żywe drzewko świąteczne, a nie żywa istota. Wrażenie to potęguje dodatkowo zawartość tych wszystkich dziwnych zamykanych korkiem flaszeczek. Zdecydowanie nasz krasnolud mieni się wszystkimi kolorami tęczy (nie wspominając już o tym że niektóre z tych „kolorów”, jakby niezadowolone ze swych szklanych więzień ciągle się burzą, samoistnie pienią, lub wściekle wirują we wnętrzu buteleczki, szukając jej słabego punktu by nań natrzeć i wyważyć sobie drogę ku wspaniałemu otwartemu światu).

Bio:

Niewiele wiadomo o tym krępym brodaczu. W zasadzie nikt nigdy nie pytał o jego przeszłość. Może to i dobrze? W końcu osoba zadająca takie pytanie musiałaby się liczyć z wysłuchiwaniem długiej i nudnej historii wiecznych kłótni młodego krasnoluda z jego majętnym ojcem. Pan Ô Ramix nie był najstarszym dzieckiem swych rodziców i jak to zazwyczaj bywa, by zwrócić na siebie uwagę wyczyniał w młodości dzikie harce. Pewnego dnia jego rodzicie nie wytrzymali i postanowili się go pozbyć… nie, nie w taki sposób. Zrobili to tak, jak przystało na rasę inteligentną i cywilizowaną, dokładnie w taki sposób by już przez długi czas nie musieć go oglądać, a jednocześnie wyjść na dbających o swe wkraczające w dorosłe życie dziecko. Wysłali go na naukę. Jak najdalej i na jak najdłuższy czas. Wysłano go do samego Magnimar, na studia magiczne trwające sporo wiosen – został oddelegowany do monotonnego ważenia mikstur i sporządzania magicznych ekstraktów jako uczeń alchemika.
Teraz stojąc u progu ukończenia tych żmudnych i nudnych studiów, aż rwie się by zakosztować jakiejś przygody. Chce opuścić Magnimar i posmakować wesołego życia z dala od ciemnych pokoików pełnych menzurek i zakurzonych ksiąg. Jeszcze tylko ostanie zadanie (jak twierdzi jego opiekun) i z dyplomem w ręku pójdzie w świat, nawet nie myśląc o powrocie do ojca z którym dalej nie doszedł do porozumienia. Jednak samotne podróże w dzisiejszych czasach są bardzo niebezpieczne. Młodemu krasnoludowi zdecydowanie potrzebne jest jakieś towarzystwo. Ktoś z kim będzie mógł dokonać udany start w życie pełne przygód, ktoś… zaraz, zaraz to człowiek? Czy raczej wielka szafa z ramionami?

Pan Ô Ramix

Rise of the Runelords Draq_Drake